13 stycznia 2014
Esencja czy kreacja. Plakat teatralny i filmowy z Katowicami w tle - wystawa w Oddziale Teatralno-Filmowym MHK
10 stycznia (czwartek) o godz. 17.00 w Oddziale Teatralno-Filmowym Muzeum Historii Katowic przy ul. Kopernika 11 odbędzie się uroczyste otwarcie wspomnianej wystawy, które uświetnią impresje muzyczne na pianinie w wykonaniu Marka Kalamana.

10 stycznia (czwartek) o godz. 17.00 w Oddziale Teatralno-Filmowym Muzeum Historii Katowic przy ul. Kopernika 11 odbędzie się uroczyste otwarcie wspomnianej wystawy, które uświetnią impresje muzyczne na pianinie w wykonaniu Marka Kalamana.

Równocześnie, podczas wernisażu nastąpi otwarcie i prezentacja nowej przestrzeni wystawowej w Oddziale Teatralno-Filmowym.

Na wernisaż wstęp WOLNY

Wystawa potrwa do 24 lutego 2013 r. i mieści się w Oddziale Teatralno-Filmowym Muzeum Historii Katowic (ul. Kopernika 11, Katowice).

..........................................................................



Nigdy nie czytałem uważnie sztuk, robiąc scenografię.

Za to do plakatu, nieraz po kilka razy.

Franciszek Starowieyski


Plakat Jana Lenicy do opery Wozzeck. To od niego wszystko się zaczęło. Urzekła mnie jego siła, moc przekazu. Wyobraziłam sobie Polskę w 1965 roku: stagnacja, beznadzieja, cenzura i szarość, wszechobecna szarość... Nasza mała stabilizacja i nagle... kolor – odcienie czerwieni, krwistej, rdzawej, obwiedzione mocną, czarna kreską, otwarte usta, jak w Krzyku Muncha. Nieme wołanie Woyzecka, żołnierza posłusznego, ale wypełnionego emocjami do granic cierpienia.

[...] lecz wkrótce przyjdzie taki czas, gdy będzie musiał każdy z nas, uznać ten krzyk mych niemych ust... za swój! Zaśpiewa wiele lat później Jacek Kaczmarski – głos antykomunistycznej opozycji.

Spektakle przemijają, żyją dopóki są obecne na scenie. Plakat tak samo. Istnieje – póki jest na murze (słupie ogłoszeniowym, itd), a potem? Jak ten do Wozzecka staje się dziełem osobnym, podróżuje, zdobywa nagrody albo, jak wiele innych, znika – zaklejony informacjami o pożyczkach czy kursach judo i karate... Jeśli żyje, co to oznacza? Opowiedział (dopowiedział) coś ważnego o wystawianej sztuce? Powiedział coś o problemie, na który powinniśmy zwrócić szczególną uwagę? Stworzył własną, opowiedzianą jednym obrazem, esencję dramatu? Dostrzegł w treści sztuki bolący problem społeczny i wykrzyczał obrazem emocje, które ludzie szeptali w myślach? Czy stał się dziełem sztuki samym w sobie, odcinając się od filmu lub spektaklu, dla którego był tworzony?

Lubię zadawać pytania.


Jan Lenica, plakat do opery Wozzeck.jpg


Zadaję ich sobie mnóstwo, bezustannie. Dla siebie, ale również dla innych. Na niektóre znajduję odpowiedź, inne pozostają w głowie, wracają po latach. Odpowiadajcie albo sami zadajcie pytania. To one otwierają drogę myślenia i zrozumienia, a potem, być może, prowadzą do przewartościowań. Jeśli nie odważymy się podnieść głowy i spojrzeć szerzej, bez ograniczeń (kulturowych, systemowych, obyczajowych), to będziemy jak Woyzeck. Potulny żołnierz jedzący groch wedle zaleceń Doktora. Tylko że za wizje rodzące się w naszej głowie nikt nie będzie odpowiadał...

Premiera opery Wozzeck A. Berga w Teatrze Narodowym w reżyserii Konrada Swinarskiego i z dekoracjami Ewy Starowieyskiej nie odbyła się wcale. Spektakl zdjęto w trakcie prób generalnych. Nie wiadomo właściwie, jaki był powód, chociaż można podejrzewać, że polityczny. Za to dzieło Jana Lenicy już niedługo później zyskało miano „międzynarodowej ikony lat 1960.”

Polski plakat został oficjalnie przez twórców światowych uznany za dziedzinę sztuki.
W 1979 roku japoński artysta Yusaku Kamekura w eseju pt. Polskie plakaty – milczący Głos Ludzkości pisał: Uderzająca nieskrępowana struktura polskiej sztuki plakatu w rzeczywistości utrzymuje niesamowicie dokładną równowagę. [...] jest potężnym prądem indywidualistycznego wyrażenia, prawie bez porównania.

[... Plakaty] kipią ludzkością ... promieniują potężną energią... [i są] nade wszystko poetyckie.

Piękno i artyzm pokazywanych plakatów to jednak nie jedyne kryterium doboru. Jest jeszcze jeden, nasz „lokalny” klucz organizujący tę wystawę. Plakaty różnych autorów prezentują sztuki teatralne i filmy, w których brali udział twórcy (aktorzy, reżyserzy, scenografowie), złączeni w jakiś sposób z Katowicami.

Oprócz zwrócenia uwagi na wybitnych artystów związanych z naszym regionem takie podejście do tematu dało możliwość pokazania polskiej sztuki plakatu w niezwykle szeroki i różnorodny sposób. Mamy więc artyzm Franciszka Starowieyskiego i jego niezwykłe fascynacje erotyką i śmiertelnością (Frank V, Rycerz, Ewangelia wg Harry’ego) obok poetyckiego, trochę baśniowego Stasysa Eidrigeviciusa (W zawieszeniu). Ekspresyjne, spryskane kolorami impresje Waldemara Świerzego (Ziemia obiecana, Skrzypek na dachu) sąsiadują z pełnymi przestrzeni, form i rozmachu obrazami Mieczysława Górowskiego (Człowiek z La Manchy, Czarodziej z krainy Oz). Do tego oszczędny, ascetyczny nieomal jeśli chodzi o użyte środki wyrazu, ale przejmujący siłą emocji plakat Wojciecha Fangora do filmu Popiół i diament oraz wiele innych dzieł tej dziedziny sztuki.

Na ekspozycji ukazane zostaną jednak głównie plakaty zaprojektowane do filmów lub sztuk teatralnych, w których wystąpili m.in: Aleksandra Śląska, kreująca charyzmatyczną królową Bonę w kostiumach projektowanych przez Barbarę Ptak. Aktorka urodziła się i wychowała w Katowicach, tak jak Bogumił Kobiela czy Ewa Starowieyska. Pięknoduch polskiego kina, Zbyszek Cybulski, nigdy tu nie mieszkał, ale za to bywał często. W Katowicach żyli po wojnie jego rodzice i brat. Tu był jego DOM. Jeśli się taki ma, prawdziwy, ciepły, pełen najbliższych sercu osób – to zawsze się do niego wraca.
Resztę odnajdźcie i dopowiedzcie sobie Państwo sami...

Zapraszam na wystawę!
 
M. Katarzyna Gliwa
komisarz wystawy